Wyjazd
W dniach 22 i 23 października b.r. zorganizowaliśmy nasz pierwszy, integrancyjno-nurkowy wyjazd. Celem naszej podróży było jezioro Leleskie, a dokładniej jego północna zatoka. Początkowo na "wycieczkę" zadeklarowało się ok. 12 osób z czego 7 klubowiczów + 1os. towarzysząca dotrzymało obietnicy, resztę zatrzymały siły wyższe. No ale po kolei. Na pierwszy ogień z Łomży na podbój krzyżackich terenów wyruszyła Ewa w towarzystwie Adama, Michała i Zenka. Po oględzinach kwatery ruszyli na zdobycie jeziora. Po iście off-road'owej jeździe docierają nad wodę. Po sklarowaniu sprzętu do wody wchodzi Adam, Michał i Zenek. Ewa zostaje na powierzchni w roli fotoreportera. Po ponad 40minutowym nurkowaniu "trójka" płetwonurków wynurza się, zachwycona urokiem mazurskiego zbiornika. Po chwili docierają na miejsce nurkowe Jacek i Emil. Szybkie składanie sprzętu i już są w wodzie. Po kontrolnym zanurzeniu znikają w krystalicznej wodzie na ok. 30 minut, aby wyjść i dzielić się przeżyciami z innymi uczestnikami wyjazdu. Malutka sesja foto i już [prawie] w komplecie zmierzamy do miejsca noclegowego. Tam właśnie odbyła się ceremonia wręczenia pierwszej nagrody w konkursie na nazwę klubu, którą otrzymał Zenek. Już na miejsce dociera Janek wraz z osobą towarzyszącą. Zapadł zmrok więc nadszedł czas na integracyjne ognisko. I właśnie wtedy ktoś rzuca hasło: "Jutro Kulka i ścianka". Powietrza w butlach sporo więc czemu by nie? JEDZIEMY! Wieść ta dotarła aż do Łomży, dokładniej do Bohdana, który dojeżdża do grupy na drugi dzień. Po dotarciu do Kulki okazuje się, że mamy kolejnego płetwonurka z Łomży. Po omówieniu planu nurkowania zaczynamy klarować sprzęt. Wszyscy gotowi wiec zmierzamy w kierunku jeziora... kto był ten wie, że nie było to łatwe, ponieważ należało pokonać dość stromy stok :D Jak wiadomo w pełnym sprzęcie nie jest to łatwe. Jakoś się udało. Jesteśmy na dole. OK? OK! Zanurzamy się. Ogólnie w wodzie ośmiu płetwonurków. Podzieleni w pary popłynęli zwiedzać podwodną ściankę. Kilkanaście minut i już są na powierzchni jeszcze bardziej zadowoleni niż pierwszego dnia w jez. Leleskim. Wszyscy w dobrym humorze dopóki, nie doszliśmy do wcześniej wspominanego stoku. Ciężko było zejść, a co dopiero wejść?! ;) Innej drogi nie ma... idziemy. Na górze czekała na wszystkich gorąca herbata, przy której wspominaliśmy niedawno co zakończone nurkowanie. Po spakowaniu sprzętu wyruszyliśmy w drogę powrotną. Po godzinnej jeździe jesteśmy cali i zdrowi w Łomży. Był to pierwszy i na pewno nieostatni, taki wyjazd. p.s. Ewa przy wszystkim była i foto relację zrobiła :) Wyniki jej pracy możecie obejrzeć w Galerii.
|